Muzyka

poniedziałek, 3 czerwca 2013

...





Dwudziesta druga trzydzieści.
                       Deszcz ciągle padał na ciemne miasto i z cichym szmerem spływał po szybach.






...



Idę wypełnić na nowo swą pustkę,
wydłużyć noce i zapełniać je coraz bardziej snami.
— Virginia Woolf.







...


A dziś,
przeżyłeś czy przeistniałeś?










...



Przyszłość o której odważyłem się marzyć okazała się tylko snem.













...


Uśmie­cham się do ciebie. Czym jest uśmiech? 
Światłem przez gwiazdę posłanym gwieździe. 
Za­pachem który tra­wy wiąże w brzęczącą łąkę. 
Łagod­ny ko­lor ziele­ni ko­lor moich oczu wplątał się w two­je pal­ce. 
Trzy­masz w ręce roz­szep­ta­ne ciało łąki. 
Tra­wa cier­pkim wąskim kształtem opo­wiada o moich oczach pat­rzących nies­kończe­nie. 
Uśmie­chasz się do mnie. 













...



To wszys­tko opo­wie­działam ci pier­wsze­go dnia, kiedy spy­tałeś, 
dlacze­go nie mogę swo­bod­nie od­dychać. Nie wie­działam 
wte­dy, że two­je py­tanie było pod­stępem. Nie chodziło ci o ge­nezę 
mo­jej cho­roby. Chciałeś wie­dzieć coś znacznie ważniej­sze­go; 
chciałeś wie­dzieć, w ja­ki sposób urodził się mój upór, mo­ja miłość, mój ból.